Strona startowa » Luźne tematy » Przedłużona gwarancja – czy warto?

Wrzesień 2015
P W Ś C P S N
« Sie   Paź »
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
282930  

Przedłużona gwarancja – czy warto?

Przedłużona gwarancja - czy warto?Wielu z Was zapewne chociaż raz spotkało się z produktem pod nazwą „przedłużona gwarancja”. Czy to podczas zakupów w stacjonarnych sklepach RTV/AGD, czy to kupując przez internet. W tym drugim przypadku wielu kupujących mogło nawet nie zauważyć tej dyskretnej propozycji zakupu dodatkowej gwarancji. Podczas zakupu w sklepach stacjonarnych już raczej na pewno spotkamy się z (mniej lub bardziej natrętną) propozycją zakupu tego ubezpieczenia. Tylko czy warto brać tzw. przedłużoną gwarancję (w slangu sprzedawców określaną skrótem PG)? W poniższym wpisie postaram się odpowiedzieć na to pytanie. W sieci ciężko znaleźć poważny artykuł o sprzedaży ubezpieczeń w sklepach AGD/RTV. Można jedynie poczytać fora internetowe, gdzie z lektury wpisów użytkowników trudno wyciągnąć jakieś sensowne wnioski. 

Zanim odpowiem na postawione wcześniej pytanie kilka zdań wyjaśnienia. Jako pracownik (na szczęście już były) jednej z sieci elektro-marketów zajmowałem się sprzedażą przedłużonej gwarancji ponad 5 lat i znam temat dosyć dobrze. Z uwagi na poczynione wtedy znajomości można powiedzieć, że z tematem jestem wciąż na bieżąco, chociaż już teraz tylko z boku.

Przedłużona gwarancja – co to takiego?

Zacznijmy od tego, co to jest przedłużona gwarancja. Ogólnie można ją określić jako dodatkowe, dobrowolne ubezpieczenie sprzętu mające chronić kupującego przed skutkami awarii zakupionego produktu już po wygaśnięciu standardowej gwarancji producenta (która najczęściej trwa dwa lata).  Uproszczając można powiedzieć, że ubezpieczenie działa w przypadku, gdy sprzęt popsuje się sam. Nie obejmuje ono usterek wynikłych z nieprawidłowego użytkowania, uszkodzeń mechanicznych i, co ważne – akcesoriów, tj. baterii, pilotów, przewodów itp. dołączonych do produktu głównego. W przypadku uszkodzeń mechanicznych można skorzystać z ubezpieczenia pod nazwą „Przypadkowe uszkodzenia”, czyli tzw. PU – czasem występujące w pakiecie z przedłużoną gwarancją pod nazwą zakresu pełnego (ZP/GN). Tym tematem (ubezpieczenie od przypadkowego uszkodzenia) zajmę się oddzielnie w następnym artykule, chociaż ubezpieczenia te łączą się ze sobą i część wniosków będzie wspólna dla obu zagadnień.

Co ważne, standardowej gwarancji udziela gwarant (najczęściej producent, choć nie zawsze – może to być też importer) na podstawie kodeksu cywilnego. Jej zakres, czas trwania, warunki może ustalać dowolnie. Może to być gwarancja na 3 miesiące, na rok, na dwa lub dowolny okres. Warunki gwarancji określone są w karcie gwarancyjnej. Nie należy mylić gwarancji z ustawową odpowiedzialnością sprzedawcy – tzw. rękojmią (wcześniej niezgodnością z tytułu umowy) – tutaj konsument ma ustawowo określone uprawnienia, najczęściej dużo korzystniejsze od warunków większości gwarancji.

W przypadku przedłużonej gwarancji za ujawnione wady ukryte i usterki odpowiada nie producent czy sklep, tylko ubezpieczyciel. Najczęściej jest nim dosyć znana wszystkim w branży Hestia. Chociaż w procesie naprawienia szkody (naprawy sprzętu) często uczestniczy sklep, to ostatecznie za wszystko odpowiada ubezpieczyciel. Ale wróćmy do samej przedłużonej gwarancji…

Przedłużona gwarancja najczęściej występuje w wariantach:

  • PG 36 – przedłużona gwarancja na 36 miesięcy – nazwa myląca, bo jest to ubezpieczenie na 1 rok. Łącznie ze standardową, dwuletnią gwarancją daje 3 lata ochrony.
  • PG 48 – przedłużona gwarancja na 48 miesięcy – tu mamy dodatkową ochronę przez dwa lata, czyli łącznie 4 lata.
  • PG 60 – przedłużona gwarancja na 60 miesięcy – tutaj dodatkowe 3 lata, razem z gwarancją producenta 5 lat.

Czasem można się spotkać jeszcze z jednym wariantem – PG 72, czyli łącznie 6 lat gwarancji. Występuje ona w przypadku tzw. białego AGD – czyli dużych sprzętów, najczęściej pralek.

W okresie objętym ubezpieczeniem, już po wygaśnięciu dwuletniej gwarancji producenta ubezpieczyciel zobowiązuje się do usunięcia usterki, a w przypadku, gdy nie jest to możliwe lub ekonomicznie uzasadnione, wymienić na nowy, o nie gorszych parametrach. W przypadku sprzętu w cenie do 300 zł, nie jest on naprawiany, tylko od razu wymieniany na nowy.

Jak na razie wszystko brzmi ładnie. Każdy chciałby, żeby w przypadku, gdy zepsuje mu się telewizor zaraz po gwarancji nie musiał się o nic martwić. Wystarczy zadzwonić pod numer podany w polisie przedłużonej gwarancji, serwis przyjedzie, zabierze, naprawi lub wymieni na nowy. To scenariusz bardzo optymistyczny. Ale o tym później. Na razie skupmy się na szczegółach, czyli ile to kosztuje. I tu przechodzimy do konkretów, które nie wyglądają już tak ładnie.

Najczęściej można spotkać się z następującym cennikiem:

  • PG 36 – 10% wartości sprzętu – minimalna składka 35 zł.
  • PG 48 – 15% wartości sprzętu – minimalna składka 65 zł.
  • PG 60 – 20% wartości sprzętu – minimalna składka 99 zł.
  • PG 72 – 25% wartości sprzętu – minimalna składka także 99 zł.

Nie jest to mało. Mimo, że składki są jednorazowe. Co więcej, w niektórych sieciach sklepów można się spotkać z wyższymi cenami, gdzie każda ze składek jest o 5% wyższa. Natomiast minimalna wartość składek w tym przypadku nie zmienia się. Czasem wyższe ceny ubezpieczenia przedłużonej gwarancji dotyczą tylko wybranego asortymentu – np. laptopów, tabletów, telefonów itp.

Przedłużona gwarancja – kto na niej korzysta?

Dla uproszczenia pozostańmy przy pierwszym wariancie cenników. Już od razu rzuca się w oczy, że przedłużona gwarancja nie kosztuje mało. Napiszę wprost – kosztuje dużo, bardzo dużo. Przykładowo, przy zakupie laptopa za 2 000 zł trzeba zapłacić za przedłużenie gwarancji na 5 lat 400 zł. Nie jest to mało. Przy zakupie małych sprzętów, np. żelazka za 119,99 zł trzeba zapłacić przynajmniej 35 zł za jeden rok dodatkowej ochrony. W takim razie można by sobie pomyśleć, kto to kupuje? Otóż klienci kupują, bo kupić muszą. Szefów sieci RTV/AGD nie interesuje, czy klient chce, czy nie chce ubezpieczyć dodatkowo sprzęt, ubezpieczenia mają być sprzedawane, składki mają spływać a wskaźnik sprzedaży musi być na odpowiednim (bardzo wysokim) poziomie. Gdy jakiś pracownik nie wyrabia planu, wtedy zmienia się go na nowego, i nowego itd. Rotacja pracowników w tej branży jest spora.

Sytuację z przedłużoną gwarancją można porównać do ubezpieczenia kredytu – niby dobrowolne, ale w praktyce obowiązkowe. W końcu oba te ubezpieczenia traktowane są jako dodatkowa prowizja i źródło dochodu dla sklepów w pierwszym przypadku, i banków w drugim przypadku. Często okazuje się, że ubezpieczenie było czysto iluzoryczne i próba skorzystania z niego okazuje się przykrą niespodzianką. Dzieje się tak dlatego, że ubezpieczyciel w celu oszczędności (ładniej ujęte – optymalizacji kosztów) stosuje strategię nieuznawania roszczeń i zasłaniania się różnego rodzajami kruczkami prawnymi, gdzie winą za pojawienie się usterki obarcza się klienta. Na zgłoszenie usterki też jest określony termin, często bardzo krótki – np. dwa dni. Przed telefonem na infolinię ubezpieczyciela warto dokładnie przestudiować ogólne warunki ubezpieczenia (OWU) oraz oryginalną gwarancję i przygotować odpowiednią strategię rozmowy. Przede wszystkim nie pozwoli to ubezpieczycielowi na zbyt łatwe zbycie poszkodowanego.

Jednak wracając do sklepów – te osiągają tak wysokie zyski ze sprzedaży ubezpieczeń, że właściwie teraz nie sprzedaje się tam sprzętu a ubezpieczenia plus sprzęt. Dla lepszego zobrazowania sytuacji przytoczę dosyć popularny wśród pracowników żart „zacznijmy od ubezpieczenia, sprzęt to już się jakiś do tego dobierze”. Nacisk na sprzedaż ubezpieczeń jest ogromny, właściwie można go uznać za mobbing. Stanowi to największy szok dla nowych pracowników w branży, którym się wydaje (mogło by się zdawać słusznie), że praca w sklepie ze sprzętem RTV/AGD polega na jego sprzedaży. Jednak dziś już nie ważny jest sprzęt, ważne są ubezpieczenia. Jak zyskowne są one dla sieci mogą pokazać krążące po pracownikach nieoficjalne dane, że do ubezpieczyciela trafia około 1/3 składek. Ten musi opłacić z własnej kieszeni infolinię, serwis i oczywiście pokrywać jeszcze koszty likwidacji szkód, czyli naprawy i wymiany sprzętu. Sklep płaci tylko za papier do wypisania polis przedłużonej gwarancji i pokrywa prowizję dla sprzedającego – na żenująco niskim poziomie (w przypadku mojej sieci było to 5% wartości składki). Jak opłacalny jest to proceder wskazuje fakt, że nawet ubezpieczyciel bardzo rzadko decyduje się na naprawy i po prostu wymienia sprzęt na nowy. Tutaj sklep zyskuje ponownie, ponieważ w takim przypadku klient odsyłany jest do sklepu w celu zakupu nowego produktu. Przy czym nie musi to być ten sam model, po dwóch, trzech latach byłoby to zresztą trudne.  Sklep sprzedaje kolejny produkt, tyle tylko, że tym razem za sprzęt płaci nie klient, a ubezpieczyciel. Jest to także dodatkowa okazja do sprzedaży nowego ubezpieczenia, ponieważ stare było przypisane do starego sprzętu (konkretnie do numeru seryjnego) i nie działa w przypadku wymiany. Klient w końcu zauważył, że ubezpieczenie działa, więc przynajmniej sprzedaż jest łatwiejsza.

Przedłużona gwarancja – jakie są szanse skorzystania z niej?

No właśnie. Jak często sprzęt się psuje? Od sprzedawców można usłyszeć, że zaraz po gwarancji…to psuje się na potęgę. Zresztą złe informacje zawsze brzmią bardziej wiarygodnie. Jednak nie dzieje się to tak często, jak się zwykło mówić. Wystarczy popatrzeć na własnym przykładzie. Ile lat ma nasz telewizor, lodówka, zmywarka, kuchenka, pralka, komputer, konsola do gier? W moim przypadku wszystkie te sprzęty (oprócz laptopa) mają już ponad 5 lat i żaden się nie zepsuł. Gdybym chciał wszystkim tym sprzętom przedłużyć gwarancję do pięciu lat (sytuacja idealna dla sklepu) wydałbym grubo ponad 2 tysiące złotych i nie skorzystał nawet jeden raz. To samo mogę powiedzieć w przypadku mojego najbliższego otoczenia. Rozumiem, że sens ubezpieczenia polega na tym, że można z niego skorzystać lub nie. Jednak w przypadku przedłużonej gwarancji wysokość składki nie ma żadnego realnego związku z ryzykiem wystąpienia szkody (zepsucia sprzętu).

Obecnie istota PG polega na nabijaniu pieniędzy sieciom sklepów RTV/AGD i ubezpieczycielom. Klient w tym rozrachunku się nie liczy wcale. W sklepie, w którym pracowałem sprzedawało się miesięcznie ubezpieczeń (przedłużonej gwarancji i  ubezpieczenia od przypadkowego uszkodzenia) na około 40-50 tysięcy złotych. Sytuacje, w których klient wykorzystał polisę należały do rzadkości i nie było to więcej w przeliczeniu niż 2 tysiące złotych miesięcznie. Przy czym większość odszkodowań dotyczyło ubezpieczenia od przypadkowego uszkodzenia. Już z pobieżnych rachunków wynika, że dysproporcja, między tym, co klienci płacą, a co otrzymują jest ogromna. Właściwie to jest przepaść.

Przedłużona gwarancja – jakie wnioski?

Wniosek z tej długiej lektury może być tylko jeden: zakup przedłużonej gwarancji nie opłaca się, nie warto jej brać. W obecnej sytuacji, gdzie ceny tego typu ubezpieczeń są horrendalne i mają niewiele wspólnego z rzeczywistością, nie warto kupować przedłużonej gwarancji. W 95% będą to pieniądze wyrzucone w błoto, trzeba dodać niemałe pieniądze. Dla wszystkich wahających się nad zakupem ubezpieczenia pod nazwą przedłużona gwarancja niech da do pomyślenia fakt, że w ciągu mojej ponad pięcioletniej karierze w sklepie RTV/AGD nie spotkałem się z ani jednym przypadkiem, kiedy pracownik przy zakupie sprzętu dla siebie przedłużał gwarancję. Akurat pracownicy dobrze wiedzą, na czym ten biznes polega i ile warte są te ubezpieczenia.


4 komentarze

  1. Zuzka napisał(a):

    Najlepiej by było gdybyśmy mogli określać rzeczy odpowiednio. Przedłużona gwarancja to przedłużona gwarancja, a ubezpieczenie to ubezpieczenie. Więc cały ten artykuł tak naprawdę jest o ubezpieczeniu, które tylko wystepuje pod mylącą nazwą przedłużona gwarancja, bo z przedłużoną gwarancją ma niewiele wspólnego. Gwarancja podstawowa nigdy nie obejmuje uszkodzeń mechanicznych, a ubezpieczenia już tak, wiec ubezpieczenie nie powinno nazywać się przedłużoną gwarancją, bo działa na zupełnie innych warunkach. Ja mam faktyczną dodatkową gwarancję w Easy protect i polecam, ubezpieczeń już niestety nie.

  2. Wojtek napisał(a):

    @Zuzka
    Spadaj i nie troluj.

  3. Artur napisał(a):

    Cztając te wypociny aż żal du** ściska. Artykuł bez żadnych agrumentów ot po prostu luźne spostrzeżenia autora. Bez żadnej wiedzy tematycznej pisany na podstawie znajomych i własnych spostrzeżeń.
    Oddaj mi moje 7 m inut życia które zmarnowałem czytają cte bzdury.

  4. Emil napisał(a):

    @Artur
    Du** Ci ściska bo pewnie nakupowałeś sprzętu i wyrzuciłeś pieniądze w błoto na przedłużenie gwarancji 🙂
    Podzielam opinię autora
    Wszystko to prawda – sam byłem sprzedawcą nie długo – zwolnili mnie bo.. nie wyrobiłem planu sprzedaży na przedłużenie gwarancji.

    Pozdrawiam

Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

alior bank
BGŻ_karta_kredytowa_Biedronka

Archiwum